środa, 8 września 2010

Oj dlugi to byl dzien... Prawie 900 km nawinelismy na opony naszych motocykli. Strasznie meczacy przelot od Istanbulu do Ankary. Miliony ciezarowek roznej masci i narwani kierowcy.. Istny burdel na drodze. Walka o przetrwanie. Za to szacunek dla drog w tym wielkim kraju. Dobre polaczenia, obwodnice duzych miast (po 4 pasy) etc. Dzis zatrzymalismy sie w totalnie obskornym hotelu ale jutro za to (w sumie dzis) Kapadocja w pigulce. Dobrej nocy.

1 komentarz:

  1. Chylę czoła Panowie...Wykonaliscie dziś kawał dobrej roboty...Dobranocka..R

    OdpowiedzUsuń